~~~***~~~ ~~~***~~~~~~***~~~ ~~~***~~~
Taka sobie historia
wędrowcze przystań na rozdrożu
tam, wśród listowia w mroku drzew
stoi samotna biała brzoza
liśćmi romansu wyplata treść
liście w łopocie snują pieśń
o pannie czułej, kochającej
jej ciało drżało w blasku świec
gdy dla Kochanka tkała słońce
On zaś samotny w wielkim domu
jej słowa zbierał jak motyle
niczym kryształy w oknach wieszał
pryzmatu blaskiem zmieniał chwile
historię tą wraz z nimi czas
plótł niczym z kłosów wonny chleb
On głodny uczuć blaski kradł
by w kwiatach dla niej znaleźć pieśń
tęcza oplotła na czas krótki
dom, w którym zagościło szczęście
z uśmiechem tkwiła tam cichutko
na randkę się zmawiając z deszczem
lecz burzy jednej się nie oparł
ten cichy pełnią szczęścia kąt
i po rozmokłych łzami drogach
odeszło, to co złączył los
***
do dziś wśród drzew samotna brzoza
wraz z wiatrem snuje swoją pieśń
chleb wonny w piecu życia zgorzał
szczęście się błąka pośród
drzew...............pozdrawiam .....miłego dnia zycze .....buziaki zostawiam.....
~~~***~~~ ~~~***~~~~~~***~~~ ~~~***~~~ |